sobota, 17 października 2015

Rozdział 3

Rano wstałam dużo wcześniej niż zazwyczaj. Energicznie podniosłam się z łózka i jak najszybciej pognałam do łazienki. Pierwszy raz przyszykowałam się w przeciągu 10 może 15 minut. Dziś musiałam być w szkole nieco wcześniej niż Care i Bon.  Na dole nie było jak zawsze cioci ze śniadaniem, uważam że wczoraj zabalowała więc teraz albo śpi, albo nawet nie wróciła. Na samą myśl Jenny z moim nauczycielem, aż mnie zemdliło. Wzięłam z krzesła torbę z książkami i wyszłam. Pod szkołą jeszcze nikogo nie było, a ja siedziałam osamotniona na placu czekając na Damona. Chciałam się za wszelką cenę dowiedzieć skąd zna Stefana, kim dla niego jest. Nie musiałam długo czekać, wręcz mogłabym rzec, że ściągnęłam go tutaj myślami. Podjechał jak zawsze swoim idealnie błyszczącym z czystości samochodem. Wysiadł ubrany na czarno, to chyba jego ulubiony kolor nigdy nie widziałam go w żywszych kolorach. Dobre sobie znam go od dwóch dni, a już stwierdzam, że zachowuje się jakoś dziwnie, taki pozbawiony chęci do życia. Wstałam i podeszłam do niego.
-Musimy sobie coś wyjaśnić, skąd znasz Stefana?  - nabrałam odwagi i tym razem powiedziałam bardzo wyraźnie.
-Hej też Cię miło widzieć - zmienił temat co tylko dodatkowo mnie zdenerwowało.
-Nie zgrywaj się, skąd go znasz ? - powtórzyłam lekko wkurzona.
-Masz rację dzisiejsza pogoda nie należy do najlepszych - co on w ogóle robi, myśli że gadką o pogodzie zbije mnie z tropu. -Powiedz ! - krzyknęłam co zdarza mi się na prawdę bardzo rzadko.
-Spokojnie księżniczko, cóż możemy o tym porozmawiać ale nie tutaj. Zapraszam na kolacje dziś, będę po Ciebie o 8 - rzucił od tak, nawet nie zapytał mnie o zdanie. Pocałował mnie w rękę i odszedł, a ja stałam zszokowana. Czy ja właśnie umówiłam się na kolację z kimś kogo kompletnie nie znam?




Dzisiejszy dzień w szkole minął mi błyskawicznie, oczywiście nie obył się on bez ciągłych pretensji Care, że nie poczekałam na nie i sama poszłam. Jednak teraz miałam ważniejsze problemy niż pretensje mojej blondyneczki. A mianowicie muszę się przygotować na kolację z mrocznym. Nie wiedziałam jak się ubrać, co będzie odpowiednią kreacją. Stałam przed szafą ciągle wykluczając ciuchy, których na pewno nie założę. W końcu postawiłam na coś zwykłego, przecież idziemy tylko coś zjeść, a ja w sumie idę się czegoś tylko dowiedzieć. Założyłam czarne jeansy, śliwkowy top i czarną marynarkę. Włosy lekko pofalowałam, a na rzęsy nałożyłam tusz. Przejechałam jeszcze po ustach błyszczykiem, wyglądałam zjawiskowo a zarazem elegancko. Po chwili zadzwonił dzwonek, wzięłam głęboki wdech i poszłam otworzyć. W drzwiach stał Damon ubrany jak zawsze na czarno.
-Panno Gilbert, wygląda Pani zjawiskowo - jego słowa spowodowały, że moje serce podskoczyło do góry i zrobiło koziołka, wzięłam głęboki wdech i wyszłam z domu. Stałam na przeciwko niego, lekko się uśmiechnął czym nieco mnie zawstydził. Teraz również na moje usta wkradł się uśmiech, odwróciłam głowę, aby go nie widział. Jednak on dotknął mojego policzka ręką powodując, że patrzyłam mu prosto w oczy.
-Masz piękny uśmiech, nie ukrywaj go.
-Dziękuje, ale darujmy sobie uprzejmości. Może przejdziemy do rzeczy - moja ciekawość sięgała zenitu, teraz chciałam się dowiedzieć skąd zna Stefana.
-Nie teraz, nie jesteśmy jeszcze na kolacji. Co będzie jakbyś mi uciekła, a tak to zatrzymam Cię przy sobie - uśmiechnął się i wziął mnie pod rękę. Kawałek dalej zaparkował swojego mercedesa, jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam. Jechaliśmy w totalnej ciszy, każde z nas było pogrążone we własnych przemyśleniach. Nie wiem nawet kiedy, a siedziałam już w barze, w sumie to nawet nie wiem gdzie dokładnie on był. Jestem tylko pewna, że nie byłam tutaj nigdy wcześniej. Zamówiliśmy coś do jedzenia i picia, kelner po niedługiej chwili przyniósł nam zamówienia. Patrzyłam w talerz grzebiąc w nim, tak strasznie wyczekiwałam tego jak mi powie w końcu skąd zna Stefana.
-Teraz mi powiesz ? - spytałam nie spuszczając wzroku z naczynia.
-Cóż wydaję mi się, że nie uciekniesz mi...prawda ? - dotknął mojej ręki, automatycznie podniosłam wzrok i napotkałam się na jego lazurowe oczy. Były tak pociągające, że mogłabym patrzeć w nie bez końca. Kiwnęłam głową w geście potwierdzenia. Przez chwilę myślałam, że może jest jakimś seryjnym zabójcą, a Stefan to jego wspólnik czy coś w ten deseń.
-No więc Eleno, Stefan.....to mój brat - wydusił z wielkim trudem. Cieszę się, że nic nie jadłam i nie piłam bo jestem pewna, że zachłysnęłabym się.
-Bbbrat? - wyjąkałam ze zdziwienia. Cóż mogłabym o nich powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to że są rodzeństwem. Ich tyle różni, a tu niby są spokrewnieni?
-Wiem, że to dziwne ale taka prawda.
-Dobrze, mam jeszcze jedno pytanie - nabrałam powietrza w płuca, miałam go coraz mniej, a przynajmniej takie miałam wrażenie. Patrzył na mnie wyczekując, aż zapytam.
-Co robiliście u mnie pod domem ?
-Stefan jak mniemam Cię odprowadzał, a Ty mnie tak zaintrygowałaś że chciałem wiedzieć gdzie mieszkasz - cóż jego wyjaśnienie wydawało się całkiem sensowne, ale zaraz czy on powiedział, że ja go intryguje? W moim brzuchu zaczęła się rewolucja, czułam się jakby tysiące motyli latało w moim wnętrzu. Reszta kolacji minęła nam na prawdę w sympatycznej atmosferze, dowiedziałam się nieco o Damonie, a on o mnie. Wydawał się być miły, cóż może to prawda że nie powinno się oceniać książki po okładce. Czas leciał nam tak szybko, że nie zorientowałam się kiedy a staliśmy u mnie na ganku.
-Ja już chyba pójdę, dziękuje za miły czas - uśmiechnęłam się, chciałam wejść do domu, gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Odwróciłam się, a Damon spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział.
-Pocałuję Cię teraz, będzie miło, a później o wszystkim zapomnisz.



Witam was z nowym rozdziałem. Na wstępie przepraszam za tak długą nie obecność, jednak już wracam. Od następnego tygodnia rozdziały będą pojawiały się już regularnie bez żadnych opóźnień. Zachęcam do komentowania, bo każdy ślad tutaj daje wielką motywację do dalszego pisania ;)

3 komentarze:

  1. Ach, Damon taki szarmancki i w ogóle! Biedna Elena nie będzie niczego pamiętać z tego spotkania? Czy samego pocałunku? :( Bo jak całości, to wychodzi na to, że dalej jest w punkcie wyjścia.
    W ogóle to wyobraziłam sobie tę scenę, gdy Damon informuje Elenę, że jest bratem Stefana. I oczami wyobraźni widziałam Elenę opluwającą go wodą, którą właśnie piła XD Ciekawe jak nasz wampir by się wtedy zachował :D
    Nie przedłużając - czekam na rozdział kolejny i odpowiedzi na moje pytania :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej hej :) Powiedziałam, że wpadnę, więc wpadłam. Co prawda na razie, by przeczytać ten rozdział, ale zaległości mam mało, więc powinno pójść gładko. Damon jak zwykle mistrz! <3
    Chociaż w następnym oczekuję więcej Klausa, dziękuję x

    L x

    OdpowiedzUsuń
  3. Damon jak zawsze zjawiskowy <3
    Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń