sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 1

Jak zwykle budzik zadzwonił o 07:00 godzinie. Wstałam powoli z łóżka i przetarłam oczy. Nie pamiętam już, kiedy miałam okazję się wyspać, ostatnie dni były dla mnie męczące. Od kilku dni planuję razem z moją przyjaciółką Bonnie przyjęcie niespodziankę dla Eleny. Jako, że jest ona najpopularniejszą dziewczyną w szkole, impreza musi być wyjątkowa i przebić tą z zeszłego roku. Nie będzie to łatwe, ale czego się nie robi dla przyjaciół.

- Caroline! Tyler po Ciebie przyjechał, pospiesz się
- Już schodzę mamo
Skończyłam się ubierać i zeszłam na dół, gdzie ujrzałam moją mamę gawędzącą z moim chłopakiem Tylerem. Jestem z nim już od 2 lat i nadal za każdym razem gdy go widzę zapiera mi dech w piersi. Poznaliśmy się na początku szkoły średniej i od razu coś między nami zaiskrzyło, od tamtej pory jesteśmy nierozłączni, chociaż ostatnimi czasy Tyler zachowuje się jakoś inaczej, jest jakby
niedostępny.
 Z rozmyślań wyrwała mnie mama, która dosłownie wypchnęła mnie za drzwi.
- Powodzenia na egzaminie – powiedziała i posłała mi buziaka na do widzenia
- Egzamin? To dzisiaj? – zapytałam zdezorientowana
- Tak skarbie, gdybyś nie była tak rozkojarzona planowaniem imprezy dla Eleny pamiętałabyś o tym – poganił mnie Tyler.
- Wiem, że ostatnio jestem trochę skołowana, ale to już długo nie potrwa – odpowiedziałam pospiesznie, po czym wsiadłam do auta i na nowo zaczęłam rozmyślać.
W szkole jak zwykle nie działo się nic ciekawego, no może poza tym, że Tyler znowu dostał medal za swoje osiągnięcia sportowe. W zeszłym roku został kapitanem drużyny futbolowej i muszę przyznać, że jest w tym naprawdę niezły.
 Idąc do stołówki spotkałam Bonnie, oczywiście na mój widok podbiegła z wielkim uśmiechem na
twarzy i przedstawiła mi swój pomysł na przyjęcie niespodziankę dla Eleny.
- Mówię Ci będzie zachwycona! – powiedziała podekscytowana.
- Bal maskowy? Czy to aby na pewno dobry pomysł, żeby połączyć tegoroczną imprezę z urodzinami Eleny? – zapytałam zaskoczona
- Oczywiście, będzie cała szkoła, mnóstwo chłopców, wiesz że Elenie przydałby się jakiś gorący towar, w końcu z Mattem przestała spotykać się w zeszłym roku, czas najwyższy na zmiany.
- No nie wiem czy Elena będzie zadowolona z tego powodu, że znowu usiłujesz ją z kimś poznać – Odpowiedziałam rzucając jej pytające spojrzenie.
-Oj daj spokój, przecież nie zmuszam jej do niczego.
- Kogo do niczego nie zmuszasz? – zapytała Elena
- Ooo cześć, nie widziałam Cię. Nikogo tak sobie po prostu gadamy – odpowiedziała zaczerwieniona.
- Ja się zmywam, muszę jeszcze powtórzyć materiał przed egzaminem – posłałam im całusa i odeszłam w drugą stronę.
Moją naukę przerwał Alaric, nasz nauczyciel historii, oświadczając mi że sprawdzian właśnie się zaczął i żebym udała się do klasy. Rzeczywiście byłam 10 minut spóźniona, nie wiem jak to się dzieje, że wciąż mi wszystko umyka. Wchodząc do klasy zauważyłam nieznajomą twarz chłopaka,
wyglądającego na 17 lat.
-Moi drodzy to jest Stefan, nasz nowy uczeń – oznajmił nauczyciel historii – Po teście proszę, niech któreś z was oprowadzi nowego kolegę po szkole i zapozna go z systemem naszej szkoły, a teraz proszę wyjąć ołówki, resztę schować do plecaka – powiedział po czym rozdał każdemu sprawdzian.
Wychodząc z klasy natknęłam się na nowego
- Oj przepraszam, nie chciałam na Ciebie wpaść
- Nic się nie stało – odpowiedział uśmiechając się
- Elena! – zawołałam widząc jak wychodzi właśnie z Sali
- O co chodzi? – zapytała zdezorientowana, po czym uwiesiła wzrok na Stefanie
- Byłabyś tak miła i oprowadziła naszego nowego kolegę po szkole?
- Ja? Ale… dobrze, co mi szkodzi – powiedziała speszona, po czym oddaliła się razem ze Stefanem.
Nie dało się nie zauważyć, że patrzył na nią jakby chciał ją zjeść, dosłownie przewiercał ją wzrokiem. Ale chyba, każdy chłopak reaguje tak na Elenę, w końcu jest piękna. Może chociaż on wzbudzi w niej jakiekolwiek zainteresowanie. Odkąd zerwała z Mattem, nie spotykała się z nikim innym. Może Bonnie ma rację, a ja z całą pewnością dopilnuję aby Stefan pojawił się na tegorocznym balu maskowym.
Po szkole udałam się do Bonnie i wspólnie obgadałyśmy do końca, każdy drobny szczegół balu. Później przyjechał po mnie Tyler i odwiózł mnie do domu.
- Wejdziesz? – zapytałam.
- Niestety nie mogę, muszę jeszcze podjechać do Matta – odpowiedział, po czym pocałował mnie czule na pożegnanie.
Wysiadłam z samochodu i usiadłam na ganku rozmyślając o moim związku z Tylerem. Ostatnio jest jakoś inaczej między nami, czuję że coś jest nie tak, lecz on nie chce powiedzieć o co chodzi. Zgrywa twardziela, który woli ze wszystkim radzić sobie sam. Moje rozmyślania przerwał odgłos łamanych gałęzi. Odwróciłam się w kierunku, z którego dochodził hałas i zauważyłam jakiś ruch, jakby ktoś zeskoczył właśnie z drzewa. To niedorzeczne pomyślałam i skarciłam się w duchu za bycie tak bojaźliwą. Miałam już wchodzić do domu, kiedy usłyszałam za sobą czyjś głos
- Witaj, wybacz jeśli Cię przestraszyłem, nie miałem takiego zamiaru –powiedział.
- Stefan? Co Ty tutaj robisz? – zapytałam zdezorientowana
- Wracałem właśnie z przechadzki, kiedy Cię zauważyłem, stwierdziłem więc, że się przywitam – powiedział i podszedł bliżej
- I jak podoba Ci się w Mystic Falls? – zagadnęłam mając nadzieję, że wspomni coś miłego o Elenie
- Myślę, że zaczyna mi się tutaj bardzo podobać i może nawet zostanę na dłużej – odparł uśmiechając się.
Teraz miałam okazję lepiej mu się przyjrzeć. Jest nieziemsko przystojny, to trzeba mu przyznać, ciężko oderwać od niego wzrok. Kiedy tak stałam i uporczywie mu się przyglądałam zagryzając wargę, wyrwał mnie z transu
- Caroline? Jesteś tam? – zapytał uśmiechając się zawadiacko
- Wybacz zamyśliłam się – odpowiedziałam i poczułam jak na twarz wypływa mi ogromny rumieniec, spuściłam, więc głowę i zapytałam czy Elena wywiązała się z oprowadzenia go po szkole.
- Oczywiście, wszystko mi pokazała, to bardzo miła dziewczyna
- To dobrze. I jest wolna – wymsknęło mi się, i moja twarz ponownie zapłonęła czerwienią, Elena z całą pewnością nie byłaby pocieszona taką odpowiedzią. Stefan zaśmiał się, po czym podał mi rękę
- Miło było Cię spotkać Caroline- uścisnął moją dłoń po czym odszedł.
Leżąc w łóżku zastanawiałam się, skąd Stefan przyjechał. Jest inny niż wszyscy chłopcy jakich do tej pory spotykałam. Nie to, żebym była nim zainteresowana w jakiś sposób, po prostu wyparł na mnie dobre wrażenie. Wydaje się być taki porządny i poukładany. Jutro wypytam Elenę jakie ona odniosła w stosunku do niego wrażenie, tymczasem idę spać, jutro znowu dzień pełen przygotowań.




Kochani mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba i z chęcią będziecie zaglądać i czytać kolejne :)

3 komentarze:

  1. bardzo ciekawy rozdział :) Podobał mi się! :D Ach, i ta niezdecydowana Caro tu z Tylerem, tu myśli o Stefanie, a tu w między czasie jeszcze Klaus przyjdzie, no nieźle xD Jestem ciekawa tej impry u Eleny. Musisz jeszcze trochę popracować nad pisownią ale naprawdę jest dobrze :) Poinformuj mnie o kolejnym rozdziale. Zapraszam do siebie:
    http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo miło się czyta :) Rozdział naprawdę ciekawy. Jakoś nigdy nie lubiłam Caroline i Tylera jako pary, ale na szczęście tutaj nie potrwa to długo :D Stefan już pojawił, urodzinki Eleny, fajnie fajnie. Czekam na dalsze rozdziały :*
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Znowu kilka skoków w czasie, ale zdecydowanie mniej niż w poprzednim poście, więc jest zdecydowanie na plus! Zastanawia mnie Stefan, dlaczego tam był i dlaczego interesuje go Caroline. Bo mam wrażenie, że to do niej leci bardziej, niż do Eleny. No i co jest Tylerowi, bo ewidentnie coś tu nie gra. No nic, czekam na kolejny rozdział tego opowiadania i idę czytać kolejny :)

    OdpowiedzUsuń